piątek, 20 listopada 2009
Harel w Dzienniku!
Kilka dni temu zgłosiła się do mnie redaktorka Dziennika, pani Anna Szkot, która była właśnie w trakcie pisania tekstu o Scottcie Schumanie (mam nadzieję, że dobrze odmieniłam jego imię ;-)), autorze "The Sartorialist". Poprosiła mnie o wypowiedź na jego temat. Jako że jestem wierną fanką tegoż, odpowiedziałam z przyjemnością. W dzisiejszym Dzienniku można znaleźć artykuł, a w nim kilka słów od Harel! Autorce przy tej okazji serdecznie dziękuję!


fot. Harel

Jest mi bardzo miło, że w jednej z największych polskich gazet mój blog został określony jako najpopularniejszy blog o modzie w Polsce. Wprawdzie moim zdaniem na pierwszym miejscu zawsze będzie Banana, ale tak czy inaczej, bardzo to przyjemne dla ego ;-).





A poniżej cała moja wypowiedź na temat The Sartorialist. Materiał ekskluzywny - nie znajdzie się go w Dzienniku ;-))).

Myślę, że Scott Schuman wyznaczył bardzo silny trend w blogowaniu. Zanim stworzył "The Sartorialist" można było wprawdzie znaleźć kilka stron z tzw. modą uliczną (np. z Tokio), ale nigdy nie był to tak spersonalizowany obraz rzeczywistości. Autor nie tyle dokumentuje styl ulicy, co zatrzymuje obrazy, które jemu samemu się podobają. Nie można więc traktować tego bloga jako dosłownego odzwierciedlenia stylu ulicznego. Zresztą sam Scott Schuman wielokrotnie podkreślał tę różnicę.
Dla mnie jednak najcenniejszą rzeczą w tym blogu jest właśnie ta dokumentacja stylu, bo nawet jeśli cały świat się tak nie ubiera, to jednak jest to jakiś ślad, który może dać pojęcie o naszej modzie kolejnym pokoleniom.
I dla mnie, jako osoby zafascynowanej modą i stylem, stanowi niewyczerpane źródło inspiracji.
Nie mam pojęcia, czy blogi o modzie wyprą magazyny o modzie, ale jako autorka takiego bloga mogę powiedzieć, że blogi są traktowane coraz bardziej poważnie. Sama przestałam kupować polskie magazyny o modzie, znacznie bardziej wolę poszperać w internecie. Zresztą nowinki o modzie, które przedstawiają gazety, zazwyczaj można znaleźć nawet kilka miesięcy wcześniej w sieci. Na pewno internet jest szybszy, więc komu zależy, by być na bieżąco, wybierze internet.
wtorek, 17 listopada 2009
Bądź mężczyzną!
Zaczęło się niepozornie. Zeszłej zimy podwędziłam mężowi granatowy sweter (który zresztą rok wcześniej mu kupiłam) i szybko okazało się, że jest najbardziej eksploatowaną częścią mojej zimowej garderoby. Na wiosnę dostałam prezent od Levisa w postaci poprzecieranych "boyfriend jeans" - i w nich spędziłam sporo dni w lecie. Moje najwygodniejsze buty? Motocyklowe botki, o których można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są piękne ;-).
Krok po kroku przy okazji kolejnych porządków w szafie pozbywam się niemal wszystkiego, co kwieciste i falbaniaste. Wolę nawet nie liczyć, ile sukienek ma już nowe właścicielki... Jeszcze niedawno sprawdzonym ciuchem na dni pt. "nie mam co na siebie włożyć" była sukienka. Nawet nie wiem kiedy zastąpiły ją spodnie z zakładkami i koszula albo dżinsy i pasiasty t-shirt.
Mylą się jednak ci, którzy sądzą, że męskie elementy w damskim stroju pozbawiają kobiecości. Według mnie chodzi o zachowanie równowagi i lekką przewrotność. I na przykład umieszczenie muszki na głowie zamiast pod szyją. Albo połączenie obszernego swetra z szortami i wysokimi obcasami. I tak dalej, i tak dalej. Przy okazji gorąco polecam działy męskie - okazuje się, że najlepsze koszulki w marynarskie paski (od których jestem chyba uzależniona) znalazłam właśnie tam.
Nie mówię, że za tydzień mi się nie odmieni. Właśnie to jest najlepsze w fascynacjach różnymi stylami. Dlatego zostawiłam sobie nieco sukienek na sytuacje awaryjne - za dobrze siebie znam :-).



Źródło zdjęć: Groszki, Cubus, Pimkie, Topshop, COS, H&M.
niedziela, 15 listopada 2009
Mina!
Chciałoby się powiedzieć: "Wreszcie!".
Ale od początku. Zaczęło się w 2004 roku od straganu na Portobello w Londynie. Akurat los chciał, że trafiła tam Sienna Miller i kupiła jedną z sukienek prawie nikomu nieznanej firmy Mina. Nie wiadomo dokładnie, czy wcześniej, czy później, ale także Keira Knightley zawędrowała w tamte strony i także kupiła sobie sukienkę. Potem potoczyło się już szybko. Kilka zdjęć z ukrycia opublikowanych w prasie i serwisach internetowych wystarczyło, by wzbudzić zainteresowanie. W 2005 roku to, co nosiła Sienna Miller wyznaczało styl tysięcy (a kto wie, czy nie milionów...) kobiet na całym świecie. Informacja, kto zaprojektował jej dany ciuch była warta znacznie więcej niż wieści, z kim obecnie panna Miller się zadaje. Gdy okazało się, że sukienka jest z bazaru, zamiast oburzenia i krytyki nastąpiło prawdziwe szaleństwo. Nagle właściciele mocno snobistycznych butików zapragnęli mieć Minę wśród swoich starannie dobieranych kolekcji. I ze straganu Mina przeniosła się może nie na salony, ale na pewno do szaf zaprojektowanych zgodnie z najnowszymi wnętrzarskimi trendami. Słowem, opanowała świat, który jeszcze do niedawna nie zwróciłby na nią najmniejszej uwagi.
Obecnie Mina posiada swój sklep internetowy, ale o czym chciałam tu napisać: niektóre modele można kupić w polskim butiku Vintage Shop. Wybór jest wprawdzie niewielki, ale za to ceny całkiem niezłe. No i wysyłka kosztuje mniej niż z Wielkiej Brytanii.
Co do samych sukienek... Jedno trzeba przyznać: rzeczywiście są oryginalne i grafika stanowi ich mocny punkt. Czy to fenomen, czy tylko chwilowy przebój, oceńcie sami, drodzy Czytelnicy.



Źródło zdjęć: vintageshop.pl
sobota, 14 listopada 2009
Restyle
Zwykle to ja znajduję sklepy, o których chcę napisać. Z Restyle było inaczej. Gdyby nie napisała do mnie jego właścicielka, zapewne nigdy w życiu bym się o nim nie dowiedziała. Po pierwsze klimaty są raczej dalekie od mojego stylu. Po drugie jego nazwa kojarzyła mi się z kolejnym internetowym second handem, których narosło tyle, że już sama się gubię. Ale postanowiłam zajrzeć i, sama siebie zaskoczyłam, spodobało mi się! Uświadomiłam sobie, że miłość do rodziny Adamsów czy bohaterów Tima Burtona da się wcielić w garderobę! Polecam dział z akcesoriami: cudne kocie okulary i parasolki (nie tylko przeciwdeszczowe, ale też przeciwsłoneczne - idealne dla Morticii Adams). Poniżej moja rozmowa z Eweliną Walecką, właścicielką Restyle.

1. Skąd pomysł sprzedaży takiego asortymentu?
Od dawna fascynowała mnie moda łącząca klimaty pin up/cabaret/burlesque/gothic. Na polskim rynku brakowało sklepu z asortymentem odzwierciedlającym moje modowe zainteresowania. Postanowiłam sama stworzyć coś co sprosta moim oczekiwaniom i przy okazji będzie źródłem dochodu.
Tak też powstał  ten kawałek wirtualnej przestrzeni jakim jest sklep restyle.pl
Otwarcie sklepu miało miejsce w czerwcu 2009 roku. Od tego czasu udało mi się wprowadzić wiele nowości. Jednak ciągle czuję niedosyt.

2. Czy styl prezentowany w sklepie cieszy się dużą popularnością? Czy przekłada się to na wygląd osób spotykanych na polskich ulicach?
Hmmm na ulicach niekoniecznie. Nie działam aż na tak dużą skalę, żeby mocno wpływać na modę uliczną.
Poza tym niestety wciąż nie każda kobieta ma odwagę przemienić się w femme fatale. Ale często spotykam osoby w moich ciuchach na koncertach i podobnych eventach.
Klientki sklepu również przesyłają mi swoje fotografie w zakupionych produktach, co dla mnie jest swego rodzaju potwierdzeniem satysfakcji z zakupu.

3. Czy masz w planach poszerzenie działalności np. o typowe sukienki gothic lolita czy charakterystyczne obuwie?
Gothic lolita to niekoniecznie kierunek, w którym chcę iść. Nie planuję wprowadzenia sukienek stricte w tym stylu. Jednak myślę, że część asortymentu można przypisać również do loliciej mody.
Zapewniam jednak, że działalność na pewno się poszerzy. Nieustannie pracuję nad nowymi projektami odzieży i dodatków, które niebawem będzie można nabyć na stronce.
Bardzo chciałabym w przyszłości wprowadzić do oferty sklepu również obuwie.

4. Czy sklep realizuje zamówienia indywidualne (np. t-shirt lub parasolka w innym kolorze)?
Wykonanie jednej sztuki niestety nie wchodzi w grę. W przypadku t-shirtów konieczne jest wykonanie matrycy pod grafikę, co przy jednej sztuce zwyczajnie się nie opłaca.
Jednak bardzo chętnie słucham sugestii klientek. Ponieważ większość produktów jest wykonywana na moje indywidualne zamówienie-mogę zmienić wersje kolorystyczne lub całkowicie wpłynąć na wygląd produktu.

5. Jak na co dzień ubiera się właścicielka sklepu?
Uwielbiam kobiece stroje z mrocznym aspektem.  Mój ubiór nie odbiega bardzo od tego prezentowanego w sklepie.
Prawie w ogóle nie noszę spodni, a jeśli już to łącze je z dziwacznymi t-shirtami.
Ołówkowe spódnice, koronki, bufki, fasony podkreślające walory kobiecej sylwetki, stylizowana na antyczną biżuteria to to co szczególnie sobie cenię.
W swoim ubiorze łącze zamiłowanie do vintage i horrorów.

Dziękuję za rozmowę! A poniżej "harelowy" subiektywny wybór ciuchów dostępnych w sklepie. Koszulkę z kotkiem mam i polecam! :-)



Źródło zdjęć: restyle.pl

P.S. Ostatnio sklep ogłosił konkurs na stylizację pin up - polecam, fajne nagrody!
środa, 11 listopada 2009
obsesja tygodnia (2)
Kto by pomyślał, że kiedykolwiek spodobają mi się złote spódnice? A tu proszę, dopadło mnie mocno. Wprawdzie od momentu dopadnięcia do momentu wcielenia takowej w codzienność jest dość duża przepaść, ale jeśli mogłabym to zrobić jak poniżej przedstawiona Alexa Chung, nie będę się długo wahać. Na pewno odpadają kozaki za kolano (których zresztą nie posiadam i w planach nie mam), ramoneska też raczej nie pomoże, w grę wchodzą proste bawełniane t-shirty albo rzeczy klasyczne w najbardziej oczywisty sposób, na przykład biała koszula (to chyba mój ulubiony look Samanthy z kinowej wersji SATC, niestety nie do znalezienia w sieci - wielbicielki z pewnością pamiętają moment rozmowy telefonicznej z Carrie na temat ślubu z Mr Bigiem).
Oczywiście strasznie trudno jest znaleźć idealną... Sama siebie czasem nie rozumiem. Jeszcze niedawno postanowiłam nieco uspokoić swoją garderobę, a już dopadają mnie nowe szalone pomysły :-).

alexa
wtorek, 10 listopada 2009
Ładne rzeczy
Gdy przechodziłam ostatnio obok Zary, stanęłam jak wryta. Na wystawie obok wystrojonych manekinów została umieszczona... choinka! Moje pierwsza myśl: "Już? Przecież to za wcześnie!". Moja druga myśl: "Co roku jest za wcześnie, a i tak ostanie prezenty zdarza mi się kupować w wigilijny poranek".
No dobra, nie będę Czytelników denerwować i poniższych rzeczy nie nazwę propozycjami pod choinkę. Niech to będą ładne rzeczy, które warto podarować bliskim osobom. Inspiracje prezentowe na każdą okazję. A kto zechce, ten zamówi je już teraz, by w grudniu nie czekać w panice na opóźnione przesyłki ze sklepów internetowych.

Dla kolekcjonerów - szklane koniki Mia Studio Glass. Na szklanych biegunach!



Dla wiecznych dzieci - urocze kicie Alelale. Takie zabawki to od lat przebój w najróżniejszych concept store'ach całego świata (wybaczcie angielski, ale czy istnieje jakieś sensowne polskie określenie na "concept store"?)



Dla "etnomaniaczek" - kolczyki projektu Małgorzaty Danielak. Połączenie frywolitek z Bollywood, które świetnie będzie pasować do zaskakująco wielu stylizacji.



Dla śpiącej królewny - nasennki Joanny Kostrzewy. Pamiętacie Holly Golightly?



Dla tych, co deszcz im niestraszny - prezentowane tu już niegdyś parasolki Rubens. Wciąż przepiękne.



Dla modnych i wygodnych - poduszki Gaul Designs.


Dla wielbicielek formy - torebki Raramodo. Noszą się znakomicie. Wiem, co mówię!



Dla podróżników - woreczki podróżne Metka by Traczka. Wciąż mi służą, wciąż jestem zachwycona. Uwaga! Sprawdzają się także w męskich walizkach!



Dla szalikowców - wariacje na temat szalika, czyli zamotki Cado. Szary szalik "bez końców" daje mnóstwo możliwości noszenia. Wystarczy trochę wyobraźni i lustro :-).



Źródło zdjęć: pakamera.pl, ludowomi.pl, raramodo.pl, metkabytraczka.blogspot.com.

P.S. A poza tym narzekanie, że święta zaczynają się już w listopadzie jest bardzo na czasie! To chyba nowy trend ;-)
poniedziałek, 09 listopada 2009
Torba paryska
Ta urocza torebka, którą zresztą mam zamiar upolować, to owoc współpracy nie dwóch, a trzech stron. H&M i Sonia Rykiel to wieść oczywista. Nowością jest strona trzecia: UNICEF.



Źródło zdjęcia: H&M

Firma H&M właśnie rozpoczęła z nią pięcioletnią współpracę pod nazwą "All for Children". Jak można przeczytać u źródła, projekt "ma na celu przekazanie darowizny 4,5 miliona dolarów na poprawę warunków życia pokrzywdzonych przez los dzieci w jednym z najbardziej potrzebujących regionów uprawy bawełny na świecie (Salem i Dharmapuri w prowincji Tamil Nadu, na południowych krańcach Indii). Długoterminowym celem działalności jest przestrzeganie praw dziecka. Ten projekt jest najdłuższą i największą pod względem zasięgu inicjatywą, jakiej podjęła się firma H&M we współpracy z UNICEF. Jest to inicjatywa polegająca na jednoczesnej współpracy jednostek zajmujących się obroną dzieci, edukacją, aktywnością społeczną, opieką socjalną i zdrowotną oraz żywieniem. Projekt skupia się na dzieciach z rodzin będących w najtrudniejszej sytuacji oraz dzieciach pracujących na polach bawełny i w innych tego typu miejscach."
Aby wesprzeć tę współpracę, Sonia Rykiel zaprojektowała specjalną torbę z ekologicznej bawełny. 30% wpływów z jej sprzedaży zostanie przekazane na UNICEF.
Szkoda tylko, że torebka została wyprodukowana w limitowanym nakładzie... 5 grudnia '09 ma pojawić się w sklepach.
A w niedalekiej przyszłości można się spodziewać  serii kolejnych produktów będących efektem projektu "All for Children".
sobota, 07 listopada 2009
Akcent!
A gdyby tak zamiast czarnego, szarego czy granatowego wybrać różowy? Tak się ostatnio zastanawiałam nad swoim (i nie tylko swoim) uwielbieniem dla szaro-burych okryć wierzchnich w okresie jesienno-zimowym. Akurat w pewnym sklepie oglądałam zupełnie szalony płaszcz we wściekle różowym kolorze i myślałam: dlaczego z góry zakładam, że taki kolor płaszcza u mnie nie przejdzie? Następnego dnia dostałam zdjęcia zimowej kolekcji duetu projektantek Zemełka & Pirowska. A wśród projektów... różowe narzutki. Jak te róże genialnie wyglądają w połączeniu z "szaroburościami" właśnie! Dlaczego więc wciąż tak rzadko się na nie decydujemy? A może to tylko moje wrażenie? Co więcej, zdarza mi się narzekać, że na ulicach tak szaro, a sama wcale się nie wychylam z dużymi kolorowymi powierzchniami :-). Jak jest z Wami, drodzy Czytelnicy, w kwestii koloru okryć wierzchnich?



Źródło zdjęć: saltandpepper.pl

P.S. Banana nie musi odpowiadać ;-).
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 62
Zdjęcia przedstawione na blogu nie są moją własnością (oprócz tych podpisanych moim pseudonimem). Pod każdym zdjęciem można znaleźć źródło pochodzenia.