|
Blog > Komentarze do wpisu
Styledigger
Przedstawiam Państwu Styledigger. Jeśli jeszcze nie byliście na jej blogu, najwyższa pora to zmienić. A jeśli ją znacie, tym bardziej ucieszy Was ten wpis. Niestrudzona poszukiwaczka modowych przygód zgodziła się odpowiedzieć na szereg moich dociekliwych pytań i dziś gościnnie wystąpi tutaj. Zapraszam!
Czy masz ulubiony okres w historii mody? Chyba najbardziej lubię lata 70, ze względu na ich różnorodność. Z jednej strony wciąż trwa hipisowski luz, z drugiej zaczyna się gorączka disco i ostry styl punk. Czym się kierujesz, kupując rzeczy vintage? Przede wszystkim zwracam uwagę na jakość materiału - nie znoszę rzeczy "gumowatych", z dużą domieszką sztucznych włókien- od razu pojawia się w mojej głowie wizja ubrania przylepiającego mi się do skóry. Za to wszelkie ubrania z metką "100% silk" bądź "100% cotton" są bardzo mile widziane. Nie kupuję też rzeczy zniszczonych czy mających widoczne ślady użytkowania - szkoda mi nawet niedużych pieniędzy na ciuch, który po kilku założeniach będę musiała wyrzucić. Nie zwracam za to uwagi na rozmiar - jeżeli podoba mi się dana rzecz czy nawet wzór na tkaninie, biorę w ciemno, a potem przerabiam u krawcowej. Jaka jest Twoja najcenniejsza zdobycz z lumpeksu? W ścisłej czołówce jest czarno-złota torebka na łańcuchu, biała koszula Yves Saint Laurent i brązowe futro. Co stanowi podstawę Twojej garderoby? Przede wszystkim buty- mam ich sporo i często to od nich zaczyna się koncepcja całego stroju. Jeżeli chodzi o ubrania, to mam głównie luźne, przyduże rzeczy, nie lubię sztywnych i niewygodnych ciuchów (choć są wyjątki), podstawą mojej szafy są wygodne tuniki i sukienki oraz miękkie kardigany. Od niedawna jest nią także (niech Was nie zmyli pozycja na końcu - kolejność jest przypadkowa!) moja "marynarka życia" - przydługa, o smokingowym kroju, kupiona na wyprzedaży (ze 140 euro na 25) w berlińskim Sisleyu- nie wiem jak ja sobie w ogóle bez niej radziłam! Skąd czerpiesz inspiracje? Bezpośrednio z pokazów, które staram się oglądać mniej więcej na bieżąco, z gazet o modzie (ze szczególnym uwzględnieniem Vogue'a - wyczekuję polskiej edyzji i mam już nawet swój typ na redaktor naczelną ;)) i całej modowej blogosfery - blogów szafiarskich, z modą ulicy i tych o modzie traktujących. Czy zdarza Ci się zwariować na punkcie jakiegoś trendu, a za miesiąc dziwić się, jak to było możliwe? Chyba nie, często mam za to sytuacje odwrotne - zarzekam się, że nigdy czegoś nie włożę albo nawet nie przychodzi mi do głowy, że mogłabym coś takiego nosić (przykład-lateksowe legginsy), a potem niestrudzenie biegam po sklepach w poszukiwaniu "tego czegoś". Masz pięć minut do wyjścia z domu. Czy masz ubraniowy zestaw ratunkowy na takie sytuacje? Legginsy, za duża koszula, na to (również za duży) sweter, żeby nie było widać jak bardzo wymięta jest koszula i lecę! Moda czy wygoda? Niestety moda - byłoby hipokryzją mówienie o wygodzie, gdy na każde poważniejsze wyjście zakładam buty na obcasach. Najczęściej bardzo wysokich obcasach- nie akceptuję półśrodków, jak już ma mi być niewygodnie, to idę na całość:) Klasyka czy ciągłe poszukiwanie nowości? Poszukiwanie nowości. Buty czy torebki? Nie każ mi wybierać, bo to ponad moje możliwości :). Chociaż fakt, że gdy w mojej kamienicy włączył się alarm przeciwpożarowy, jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobiłam było pakowanie butów (choć jednak do torby!), może być znamienny. Alarm, na szczęście, był fałszywy. Czy jest jakiś ciuch, bez którego nie mogłabyś żyć? Raczej nie - choć do wielu rzeczy jestem przywiązana, czasem mam ochotę wszystko wyrzucić i zbudować swoją garderobę od nowa. Co znajduje się na pierwszym miejscu Twojej wiosennej listy zakupów? Chętnie poznam też pozostałe punkty :-) Przez długi czas figurowało na niej "coś stalowoszarego", "coś z dużą ilością suwaków" i "kombinezon", ale niedawno udało mi się zdobyć ciuch łączący to wszystko w jednym (i to zresztą vintage!). Na liście znajdują się też sukienka w kolorze cielistego beżu lub pudrowgo różu, najlepiej asymetryczna, jasna skórzana torba i moje największe marzenie - sukienka lub spódnica z piór (codziennie idąc na zajęcia mijam taką na wystawie MaxMary, cena jest niestety zbijająca z nóg). Pozostaje mi życzyć powodzenia w realizacji kolejnych punktów listy, a także nieustającego szczęścia w lumpeksowych polowaniach. No i znalezienia przystępniejszego odpowiednika pierzastych cudów z wystawy! Bardzo dziękuję za rozmowę, a Czytelników odsyłam wprost do źródła. P.S. Z tą naczelną Vogue'a to była może jakaś aluzja? :-) wtorek, 10 lutego 2009, harel
Komentarze
ryfka81
2009/02/10 12:04:31
Styledigger to ekstraklasa szafiarstwa. Rewelacyjne stylizacje, inteligentne teksty, uroda, że zazdrość zżera, ogromne poczucie humoru i niesamowity dystans do siebie - takie połączenie występuje w przyrodzie niezwykle rzadko.
2009/02/10 12:29:00
Cieszy mnie pierwsze pytanie :) :) :) Styledigger - nie dość,że zjawiskowa osoba to jeeszcze ma właściwe spojrzenie i dystans do mody (potrafi się nią bawić-sesja różowy królik)!
2009/02/10 17:00:12
Dziewczyny aż się zarumieniłam od tych pochwał- dziękuję! Harel, jaka znowu aluzja...;)
2009/02/10 20:06:08
Styledigger przyzwyczajaj się- jesteś super! Śliczna, mądra i piekielnie zdolna :-)
2009/02/10 20:25:08
Uwiellllbiam Styledigger! Zaglądam do niej codziennie i przeżywam rozczarowanie jak nie ma nowych fotek. A Harel jak zawsze niezawodna :-D
|
|