|
Blog > Komentarze do wpisu
nowoczesna panna młoda
Dlaczego by nie spróbować czegoś nowego? Na ślubach wciąż te same suknie bezy, mimo że podobno moda ślubna się zmienia. A ja przypominam sobie, jak kiedyś z okien mojego mieszkania wychodzących na plac z kościołem w którąś jesienną sobotę zobaczyłam ślub, który odmienił moje życie (przynajmniej w sensie ślubnej mody ;-)). Państwo młodzi podjechali czerwonym zabytkowym kabrioletem, ubrani byli pięknie i niesztampowo. Zapamiętałam kobietę, która miała na sobie prostą białą jedwabną sukienkę za kolano, na ramionach granatowy szal, a na głowie ogromną czerwoną różę. Nie przypominała typowej panny młodej, które widuję regularnie co sobotę w całym mieście. To była osoba, która nie zatraciła swojego stylu na tę ważną chwilę. Była sobą i to było widać. Godzinę później, gdy wychodzili z kościoła, posypały się różowe i czerwone serca wycięte z bibuły, które pokryły cały plac. Jeszcze kilka dni później fruwały w powietrzu, nie pozwalając mi zapomnieć o tym, co widziałam. Wracając do tematu, co sezon na pokazach pojawiają się suknie ślubne lub takie, które można na ślub zaadaptować. Wybrałam same białe, nie chcę ruinować całego marzenia o sukni ślubnej jak z bajki :-). Ważne, żeby móc zrealizować swój pomysł, więc lepiej uszyć wymarzoną suknię, niż kupować gotową z serii "atak klonów". A teraz już suknie z wybiegu. Na pierwszy ogień coś z czarnym akcentem. Najbardziej kontrowersyjne są czarne rajstopy, ale trudno odmówić im racji w momencie gdy współgrają z wzorem na sukience. U Valentino czarna kokarda z kolekcji letniej powędrowała do zimowej, gdzie towarzyszą jej czarne ramiączka. Ja jestem za.
2x Valentino; 2x Giambattista Valli. Gwiazda filmowa lub grecka bogini. Połysk, drapowania, lejący się materiał.
Valentino; Emanuel Ungaro; 2x Christian Dior. Długa suknia z krótkim rękawem. Pełna dowolność. Albo gładko, albo koronkowo, połysk lub mat, wiele warstw lub przeźroczystości. Czasem rękaw jest udawany, jak u Alexandra McQueena.
Alberta Feretti; Badgley Mischka; Hussein Chalayan; Alexander McQueen. Suknia jak z papieru. U Antonio Berardiego przód jakby składany metodą origami. Dużo linii prostych, materiał usztywniony.
2x Antonio Berardi; Antonio Marras; Akris. Romantycznie. To co widać. Falbanki, warstwy, halki, kwiatki. Aż do przesady, bo, umówmy się, w tym stylu nie ma czegoś takiego jak przesada.
Giambattista Valli; Givenchy; 2x Louis Vuitton. Minimalistycznie. Krój i materiał stanowią ozdobę samą w sobie. Wszystko inne maksymalnie uproszczone.
Akris; Christian Lacroix; Oscar de la Renta; Veronique Branquinho. Tzw. shirt-dress. Przed skojarzeniem ze zwykłą koszulą broni lekko połyskujący materiał i zdobienia. Albo haft z koralików, jak u Chloe, czy złoty pasek i guziki jak u Chanel. Może sprawić trudność gościom wyznającym zasadę, że nie powinno mieć się sukni dłuższej niż panna młoda :-)
Chanel; Chloe; Antonio Berardi; Dries van Noten. Nieśmiertelne lata sześćdziesiąte i linia A i futuryzm. Jeśli bufki, najlepiej ogromne, jak u Stelli McCartney.
Chloe; Lanvin; Stella McCartney; Nina Ricci. Nietypowa faktura: materiał pocięty na paski, dzianina lub pióra (zwracam uwagę, również we włosach!). Koniecznie coś nietypowego: żabot na całej długości sukienki, zwyczajny t-shirt pod spodem albo kolorowe kwiaty na głowie.
2x Tao; Sonia Rykiel; Nina Ricci. Źródło zdjęć: style.com, elle.com. piątek, 07 września 2007, harel
Komentarze
2007/09/08 08:46:28
A jakbyś tak została na chwilę w temacie śluby i wesela i tak np. jutro coś dla pani świadkowej zaproponowała? ;> moich wizji jakoś w sklepach nie odnajduję, ale może Twoje propozycje na nowo zachęcą mnie do poszukiwań ;DD (bo obecnie łowy już mnie zaczynają męczyć...)
Poydrawiam, ania |
Liczba odsłon bloga: |
Sama na własny ślub mam wizję warkocza a la Julia Tymoszenko (to moja obsesja) i prostej, lekko dopasowanej sukienki za kolano, w jakimś jasnym kolorze, np. takiej jak ostatnia z pierwszej prezentowanej serii albo przedostatnia z szóstej :)